sobota, 7 marca 2015

66. krem z pastrenaku

To jest niezamierzona zupa. Miałam w planie dziś zupełnie co innego, tylko zafascynowała mnie wielkość kupionej przez męża pietruszki. W dzieciństwie pietruszka była zazwyczaj taka mała, biała, ciężko się ją obierało. No i wiem dokładnie jak smakuje. A tutaj coś gigantycznego, żółtawego o słodkim zapachu. No do głowy by mi nie przyszło, że ludzie oszukują na tak głupiej rzeczy, jak pietruszka, i zamiast niej, sprzedają pasternak. What the fuck?

piątek, 6 marca 2015

65. krem z połówek grochu łuskanego

Zazwyczaj ten groch jadam w wersji normalnej, czyli niezmiksowanej. Kto wie, może w niedalekiej przyszłości taki tez zrobię ;)
Muszę kiedyś zrobić taki quiz - poznaj po obrazku z czego może być ten krem ;) A jak daje mężowi to robię mu takie zapytanie na bieżąco - z czego dziś ugotowałam. Nauczył się odpowiadać że na pewno jest woda.

czwartek, 5 marca 2015

64. z suszonych śliwek

Tak, wiem, niektórzy taka jadają na wigilie. U nas z suszonych śliwek robi się wtedy tylko kompot, a poza tym, to jest jak dla mnie deser :) Taka słodka, mała przyjemność. Może zrobię ją jeszcze raz w tym roku, oczywiście w innej porze. A na talerzu wygląda przecudnie. I pachnie extra!

wtorek, 3 marca 2015

62. ułańska na kiełbasie

Czyli nie poniosła mnie fantazja ułańska. Klasyczna, czyli taka, jaką znałam, jest na parówce i generalnie jest trochę wyobrażeniem dobrej zupy ;) Moja zupa mogłaby faktycznie wyżywić paru ułanów, bo jest z serii "łyżka staje", czyli gęsta aż do przesady. Na dzisiejszą śnieżycę idealna.

poniedziałek, 2 marca 2015

61. pikantna z ananasem

Ta zupa to niespodzianka dla podniebienia. Jest tak zupełnie różna, od tego, na czym wyrosłam, że mam problem ze zdefiniowaniem, czy mi smakuje, czy też nie. Nie wiem ...

niedziela, 1 marca 2015

60. mariacka - pomysł Agaty

No dobra. Czas się przyznać że ma się "jakiś" znajomych. No i Ci "jacyś znajomi" trzymają "jakoś" kciuki, a raczej dają pomysły. A dlaczego teraz piszę z imienia? Zgaduj zgadula :)

Mariacka to zupa na cielęcinie z jajkami i potężną dawką sera żółtego. Jak doczytałam, że ten piękny kawał cielęciny (czytaj drogi) mam przepuścić przez maszynkę to mi się słabo zrobiło - mogli napisać mięso mielone ;)