Zatęskniłam za smakiem zmiksowanych zup. W takiej zupie nie ma miejsca na oszukaństwo. Albo są świeże warzywa/owoce i wszytko jest ładnie doprawione i wyważone w proporcjach, albo coś nie gra. Uwielbiam ten rodzaj potrawy.
Jest to już zamknięty blog lifestyle'owy. Powstał jako postanowienie noworoczne na 2015 rok. Postanowiłam codziennie jeść jakąś inną zupę - stąd nazwa - a przy okazji co nieco pogadać o codziennym życiu. Ten blog miał mnie motywować, ale jeśli jesteś tu, to zapraszam i dziękuję za Twój czas. Możesz poznać jakiś "zamknięty rozdział" o mnie :)
poniedziałek, 7 września 2015
niedziela, 6 września 2015
249. staropolska zupa arbuzowa
Jestem zaskoczona tym przepisem. Takie lekkie czary mary na talerzu.
Oczywiście zrobiłam to ze zdechniętego arbuza, ze świeżego byłaby jeszcze lepsza. Żartuję z tą świeżością. Po prostu przypomniałam sobie, jak ostatnim razem, gdy przywiozłam ze sklepu arbuza, i był mój brat, to tak go określił, jeszcze prychając, czy ja nie widziałam we Włoszech świeżego, czy zapomniałam jak wygląda świeży. No widziałam, ale kupiłam najświeższego dostępnego w Polsce. Niestety nie żyjemy w basenie morza śródziemnego i nie mogę wyjść sobie nazrywać arbuzów w ogródku...
W zasadzie to mogłabym coś pogotować z kuchni staropolskiej, tylko musiałabym sie pobawić w tłumaczenie. Bo to wcale nie jest takie proste przejść przez przykładowy opis:
Oczywiście zrobiłam to ze zdechniętego arbuza, ze świeżego byłaby jeszcze lepsza. Żartuję z tą świeżością. Po prostu przypomniałam sobie, jak ostatnim razem, gdy przywiozłam ze sklepu arbuza, i był mój brat, to tak go określił, jeszcze prychając, czy ja nie widziałam we Włoszech świeżego, czy zapomniałam jak wygląda świeży. No widziałam, ale kupiłam najświeższego dostępnego w Polsce. Niestety nie żyjemy w basenie morza śródziemnego i nie mogę wyjść sobie nazrywać arbuzów w ogródku...
W zasadzie to mogłabym coś pogotować z kuchni staropolskiej, tylko musiałabym sie pobawić w tłumaczenie. Bo to wcale nie jest takie proste przejść przez przykładowy opis:
sobota, 5 września 2015
248. kimchi zupa koreańska
I to faktycznie koreańska, bo jest to zupa instant. Zrobione, zapakowane, wysłane, przypłynęło, przyjechało, jest. Niestety nie mam porównania z faktyczną zupą z kimchi, więc jest to zupa o smaku zbliżonym do kimchi, ale jest.
piątek, 4 września 2015
czwartek, 3 września 2015
środa, 2 września 2015
wtorek, 1 września 2015
244. norweska z łososiem i krewetkami
Do wczorajszej można dodać erratę, że jest to alzacka zupa z kiszonej kapusty na białym winie. Niestety nie mogę zmieć posta, bo zaburzyłoby to dni, każdy post to inny dzień.
Dziś już podeszłam do gotowania mniej newralgicznie, już nie jak do jeża. Ale niestety uświadomiłam sobie, że będzie coraz trudniej. Jeszcze 4 miesiące, albo jeszcze aż cztery miesiące zup. Jak Bóg da...
Wygląda więc na to, że niezauważalnie z wielkiego funu zrobił się głupawy obowiązek. Przestałam czuć przyjemność, a to znaczy jedno - pora zakończyć zupny rok! Kto wie zatem, czy to nie jest jeden z ostatnich postów. Nie mam zamiaru spędzić kolejnych miesięcy cierpiąc i umartwiając się, życie jest za piękne na robienie sobie problemów :)
Dziś już podeszłam do gotowania mniej newralgicznie, już nie jak do jeża. Ale niestety uświadomiłam sobie, że będzie coraz trudniej. Jeszcze 4 miesiące, albo jeszcze aż cztery miesiące zup. Jak Bóg da...
Wygląda więc na to, że niezauważalnie z wielkiego funu zrobił się głupawy obowiązek. Przestałam czuć przyjemność, a to znaczy jedno - pora zakończyć zupny rok! Kto wie zatem, czy to nie jest jeden z ostatnich postów. Nie mam zamiaru spędzić kolejnych miesięcy cierpiąc i umartwiając się, życie jest za piękne na robienie sobie problemów :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)