Jestem zaskoczona tym przepisem. Takie lekkie czary mary na talerzu.
Oczywiście zrobiłam to ze zdechniętego arbuza, ze świeżego byłaby jeszcze lepsza. Żartuję z tą świeżością. Po prostu przypomniałam sobie, jak ostatnim razem, gdy przywiozłam ze sklepu arbuza, i był mój brat, to tak go określił, jeszcze prychając, czy ja nie widziałam we Włoszech świeżego, czy zapomniałam jak wygląda świeży. No widziałam, ale kupiłam najświeższego dostępnego w Polsce. Niestety nie żyjemy w basenie morza śródziemnego i nie mogę wyjść sobie nazrywać arbuzów w ogródku...
W zasadzie to mogłabym coś pogotować z kuchni staropolskiej, tylko musiałabym sie pobawić w tłumaczenie. Bo to wcale nie jest takie proste przejść przez przykładowy opis:
Jest to już zamknięty blog lifestyle'owy. Powstał jako postanowienie noworoczne na 2015 rok. Postanowiłam codziennie jeść jakąś inną zupę - stąd nazwa - a przy okazji co nieco pogadać o codziennym życiu. Ten blog miał mnie motywować, ale jeśli jesteś tu, to zapraszam i dziękuję za Twój czas. Możesz poznać jakiś "zamknięty rozdział" o mnie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garniec. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 września 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)