a tak naprawdę jedna z jego odmian i koncepcji szefa danej kuchni, bo tutaj to krem z zielonego groszku i mięty serwowany z grzankami i malinowym coulis. Nie bardzo podobała mi się rola pstrykającego talerz z zupą, czułam się hmm... niezręcznie...No ale cóż, skoro samo sobie zleciłam takie durne zadanie, sama sobie go egzekwuje od siebie samej, to na kogo mogę narzekać i dlaczego mam się czuć niezręcznie. Na własnej skórze doświadczyłam co znaczy siła konwenansów, własnych nawyków, własnych przesądów, danego słowa i tym podobnych rzeczy. Bo to ten sam mechanizm.
Jest to już zamknięty blog lifestyle'owy. Powstał jako postanowienie noworoczne na 2015 rok. Postanowiłam codziennie jeść jakąś inną zupę - stąd nazwa - a przy okazji co nieco pogadać o codziennym życiu. Ten blog miał mnie motywować, ale jeśli jesteś tu, to zapraszam i dziękuję za Twój czas. Możesz poznać jakiś "zamknięty rozdział" o mnie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potage saint - germain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potage saint - germain. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)
